Moje prace

Moje prace

niedziela, 19 marca 2017

Fajny sklep :)


Pewnego pięknego dnia, wybrałam się PKSem z moją malutką córunią, na zakupy do wielkiego miasta. Fakt faktem, miasto nie było wcale wielkie, nawet słowo miasteczko, bardziej tam pasowało, ale dla mojego dwu i pół letniego wówczas dziecięcia,  było niemal metropolią. A że ja zawsze łączę przyjemne z pożytecznym, tak też było i wtedy,  konieczne zakupy były swoistym poszerzaniem horyzontów i wiedzy.  Córcia zachwycona wystawami i sklepowymi szyldami ( na tyle, na ile one w tamtych czasach zachwycały ) zapytała :

- A co to jest ?
- To są sklepy,w których kupuje się różne potrzebne do życia towary, może to być coś do jedzenia, albo do ubrania, albo farby itd.

- A co tam jest napisane u góry ?
- A to jest właśnie taki podpis, żeby już z daleka było widać, co można w tym sklepie kupić.

Tyle z moich informacji, dalej pozwalałam się wykazać dziecięciu i tym razem, zbliżając się do kolejnej witryny, to ja zadawałam pytania :

- Jak myślisz, co to za sklep ?
 ........ To jest sklep z warzywami.
- Ślicznie, bardzo ładnie, a można też powiedzieć, że to jest sklep warzywniczy.

- A teraz,  jaki to jest sklep ?
........ To jest sklep z zabawkami.
- Bardzo ładnie, a można też powiedzieć, że to jest sklep zabawkowy.

Na widok kolejnej wystawy,  Kasia aż zapiszczała z radości i już sama, bez pytania zawołała radośnie
- A TO JEST SKLEP BUCIARSKI  :)

Nie wiem, czy to wtedy zrodziła się Jej fascynacja butami, czy wyssała ją z mlekiem matki, bo to jest jeden z moich najulubieńszych sklepów. Butów nigdy za dużo :) Najczęściej kupowałam takie na W, kiedyś były to - Wysokie, teraz są to - Wygodne. W każdym razie do sklepu buciarskiego chodzimy do dzisiaj  :)

A teraz do rzeczy.
Jakiś czas temu Danusia poprosiła mnie, czy bym nie uszyła  kilka bucików dla  lalek. Teraz przyszedł moment, na realizację tej prośby. I choć ewidentnie maszyny nie chciały ze mną współpracować, ta duża nadal zepsuta, choć była w naprawie, a mała ...  Szału ni ma, są buciki :)





Te zmajstrowałam jako pierwsze - z materiału łatwiej załapać " o co w tym chodzi " .






A teraz po kolei. Teraz widzę na zdjęciu, że chyba stoją " na lewusa " :)






















A później wpadły dzieci, zrobiły rozpierduchę i już po sklepiku ;)







Dodam tylko, że to są  pierwsze szyte przeze mnie buciki. Kiedyś w Biedronce kupiłam taki zestaw narzędzi - dziurkacz i zaciskacz wraz z nitami do dziurek,w szalonej cenie 5 zł/ komplet. Wzięłam bez przekonania, teraz były jak znalazł. Nie wiem co Danusia powie na buciki, jak je zobaczy na żywo, czy będą w dobrym rozmiarze i fasonie ? W sumie są całkiem spore, długość podeszwy 10 - 12 cm. Mam zielone światło żeby pokazać już dziś, co niniejszym czynię. A Wy co o nich sądzicie ? Ciekawe czy zgadniecie, które najbardziej mi się podobają i dlaczego :)

Bardzo dziękuję za dobre słowo, troskę i wszystkie porady,  i te medyczne,  i te naturalne. Oprócz fachowej pomocy lekarskiej robię co się da, czasem z mniejszym, czasem z lepszym skutkiem.

Pozdrawiam Wszystkich i byle do wiosny :)
Wasza BB

środa, 15 marca 2017

Powoli odgruzowuję się ...


łapię ogony i wykańczam zaległości. Jeszcze mi ciut zostało, ale z każdym kolejnym ukończonym czymś, jestem do przodu. Dlatego proszę jeszcze o chwilę cierpliwości, komu coś wiszę, już bliżej niż dalej i wszystko ( mam nadzieję ) wróci na właściwe tory.

Tym razem skończyłam koleżankę dla zajączka, wszak wiosna za pasem, co ma chłopak po próżnicy ganiać po polach :)





Tylko kto tu kogo zaczepia, tego nie wiem ...






Tym razem już na pewno oba zajączki  mają ogonki i niech się mnożą,upsssssss, grzecznie bawią ;)






Mam teraz w hurtowej ilości puszki po mleczku mojego Mikusia, w tak zwanym międzyczasie dziabnęłam sobie jedną na światecznie.






I małe zbliżenie.







A na koniec małe zapytanie. Kto z Was zna jakieś skuteczne lekarstwo/ zabiegi na rwę kulszową, to plissssssss, bo mi nóżkę z pewnej niewymownej części ciała z bólu wyrywa. Jestem twarda baba i mam dość wysoko zawieszoną poprzeczkę progu bólowego, ale już nie wyrabiam, leki zastrzyki i temu podobne cuda nie skutkują, no ileż można :(

Pięknie dziękuję za komentarze pod poprzednim postem i wszystkie imieninowe życzenia złożone różnymi drogami :) Pozdrawiam Was cieplutko i byle do wiosny :)
Wasza BB :)

czwartek, 9 marca 2017

Wiosenna jajecznica :)


Do sporządzenia będzie nam potrzebna sporych rozmiarów patelnia i specjalnie wykonane na tę okoliczniość jaja, które wrzucamy na wspomnianą patelnię i  gotowe. Od takiej potrawy na pewno nie przytyjemy, a co się napatrzymy to nasze :)













Kto woli bardziej fit, to może samo białeczko, podobno  jest mniej tuczące ;)






Dla tradycjonalistów - wszystkiego w stosownych proporcjach :)






W tak zwanym międzyczasie,  dziabnęłam osobistemu Mikusiowi,  taką smyczkę do " niunia " ( swojska nazwa smoczka,  ustalona xx lat temu,  przez najstarsze dziecko w rodzinie :)






Co nieco jeszcze działam, ale marnie mi to idzie, niemoc jakaś mnie dopadła, są tacy co próbują to uleczyć,  ale z marnym skutkiem ...

Dzięki za wizyty na moim blogu Tym, co jeszcze mają ochotę tu zaglądać, a szczególnie  Tym, co mają ochotę komentować :)
Pozdrawiam cieplutko i byle do wiosny :)
Wasza BB :)

wtorek, 21 lutego 2017

Po raz kolejny ...


sama sobie wszystko powywracałam. Znalazłam chwilę, aby się pobawić, widać głupieję od nadmiaru szczęścia, bo powinnam robić zupełnie coś innego, a powstała taka sobie kura domowa. W zasadzie to też miała powstać, ale mogła troszkę później ...






W Wenie nr 2/2011 ( galeria okładek TU ), był taki podobnie skonstruowany zajączek. Ja go sobie przerobiłam na kurkę, a teraz była potrzeba powtórzenia zabawy, więc jest. Z braku chęci biegania po wsi za czekoladowymi jajeczkami,  do zdjęcia załapały się małe styropianowe.














Jakiś czas temu HANIA,  poprosiła mnie o wykonanie dwóch takich zajączków, a że dziewczę cierpliwe ... ale powstał już jeden !  A tak nawiasem mam pozwolenie na bezterminowość wykonania i tego się będę trzymać  ;) Dzięki Haniu  :)










No i stało się, jak zajączek obejrzał zdjęcia,  to poszedł ryczeć ...






no bo jak to tak,on ma takie wielkie serce ...






a tu ktoś mu zapomniał ogonka dorobić, a to łobuz !!! Ale kurka ( domowa ) mu wyjaśniła, że takie rzeczy się zdarzają, było małe miziu, miziu na pocieszenie ...






i od razu wrócił dobry humor ...






czego i Wam życzę. Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)

sobota, 11 lutego 2017

Na ludowo i nie tylko.


Coś tam u mnie kiepsko ostatnio i z robótkami,  i z czasem. Jednak gdy moje dziecię zamówiło sobie etui na okularki w ludowy wzorek z wielką przyjemnością zrobiłam ten drobiazg.














Prezencik został przyjęty z wielką radością, więc cieszę się podwójnie :)

W tak zwanym międzyczasie robiłam dla jednej takiej miejscowej szalonej, zaproszenia na urodziny, takie całkiem okrągłe, co się w sumie wyjaśniło już po wykonaniu. A że nie chciało mi się wyciągać maszynki i całego majdanu, zrobiłam takie proste.






Były to najszybciej w moim życiu zrobione zaproszenia, niecała godzina, czy wyszły aż tak źle,  że to widać ?






I na koniec chwila relaksu, na jaką dałam się namówić mojej szalonej córuni, podczas Jej wizyty w domeczku.  Kiedyś już się chwaliłam Jej pomysłami, wtedy też były deski, tylko na wodzie. A teraz było tak.

Wyciąg ...




zakręt ...







zjazd ...














no dobra, tak też było :)






I tym optymistycznym akcentem,  pozdrawiam Wszystkich i do zaś :)
Wasza BB :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Nie zamykajcie Stefana !





Miejcie litość, jeszcze ja dobiegam do mety, by zdążyć na






Długo to trwało, ważne że jest, prawda ? !
A moje diabelskie szarości prezentują się w postaci takiego kompleciku :)






Dodanym kolorem jest srebrny. Upsssss, wróciłam by doczytać warunki kolorystyczne no i kicha. Trudno, jak DANUTKA  mnie wypierdzieli, będzie miała słuszną rację ...  a może jednak ... a nóż ... być może ...  Stefanowi spodoba się taka odmiana menu, to czemu nie ...Trudno robota zrobiona, pokazana, a reszta to wielki ???














Szary jest ? Jest i tego będę się trzymać, bo kolor ten wybitnie uwielbiam i chyba na ten moment mam najwięcej ubiorów  tej barwy, kurtki, swetry, spodnie, buty, torebki itd.  Ogólnie czuję się szara, bywa, że mnie ktoś zrobi na szaro, cokolwiek by nie mówić, barwa mnie już chyba nie opuści, na głowie też już powoli  jakieś szarości, aż się srebrzą ... a co Danutka z tym zrobi, po prostu nie kumam  ...


A teraz druga zabawa, tym razem u ANULKI. Obiecałam sobie, że solidnie zaczynam od stycznia i mało bym się nie przejechała na tej obietnicy. Ale cóż, zima przecież i o poślizg nie trudno, prawda ?
Najpierw wytyczne






A teraz moje prace z uwzględnieniem  BINGO.
Karteczka okolicznościowa - Kwiat/ roślina - nitka/ sznurek - czerwony.






To chyba najdziwniejsza kartka, jaką w życiu zrobiłam, ale jest Boże Narodzenie - grafika - napis - zwierzę.







I na koniec Wielkanoc - zielony - koło / owal - ramka.





A kolażu nie będzie,bo program wcięło jak babce trampki, a innych zdolności nie posiadam :(

Edytowany - kolaż autorstwa samej Szefowej, czyli ANI IWAŃSKIEJ




Cudny jest, dzięki Anulka :)

A skoro o Babce mowa, to dostałam pierwszy, no prawie pierwszy, w każdym razie ten przyszedł pocztą i jest to  upominek z okazji Dnia Babci. Taką dowcipną niespodziankę zrobiła mi WIKI, z bloga Mamuśkowe robótki. 





Dzięki ogromne, nawet nie masz pojęcia jak mi sie ta rameczka podoba :) :) :)

I to by było na tyle. Uroczyście zamykam i obiecuję, że w miesiącu styczniu już nic nie opublikuję, co do lutego SIE zobaczy  :)

Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)